Władze hrabstwa St. Lucie na Florydzie natrafiły na około dwanaście kamer systemu Flock, których pochodzenie i właściciel nie są znani. Co istotne, lokalny rząd nie wydał zgody na montaż żadnego z tych urządzeń w swoim rejonie.
Autor tekstu porównuje tę sytuację do głośnych spraw z użyciem urządzeń StingRay do inwigilacji telefonów komórkowych, gdzie operatorzy sprzętu również pozostawali nieznani. Spekuluje, że w przypadku Florydy za instalacją mogą stać lokalne jednostki administracyjne, które pominęły procedury uzyskiwania pozwoleń.
Sytuacja ta rzuca światło na problem niekontrolowanego rozrastania się infrastruktury nadzoru. Autor zauważa, że raz zaakceptowana i znormalizowana infrastruktura inwigilacyjna staje się celem zarówno dla podmiotów państwowych, jak i potencjalnych przeciwników, którzy mogą z niej korzystać bez wiedzy obywateli i władz.


