Artykuł analizuje wyzwania, przed którymi stoją startupy oferujące agentów AI podczas negocjacji kontraktów z klientami korporacyjnymi. Tradycyjne zapisy o powiadamianiu o naruszeniach danych, stosowane w modelu SaaS, są niewystarczające w przypadku autonomicznych agentów, którzy posiadają uprawnienia do zapisu w systemach klientów i mogą powodować incydenty samodzielnie lub pod wpływem prompt injection.
Klienci korporacyjni coraz częściej wymagają precyzyjnych ram czasowych, liczonych w godzinach, a nie ogólnych sformułowań typu „bez nieuzasadnionej zwłoki”. Autor sugeruje stosowanie dwustopniowego modelu powiadamiania: szybkiego alertu o wykryciu anomalii oraz pełniejszego raportu po zakończeniu dochodzenia. Kluczowe jest ustalenie, że zegar tyka od momentu wykrycia incydentu, a nie od momentu jego pełnego potwierdzenia czy analizy przyczyn.
Tekst podkreśla również wagę precyzyjnego zdefiniowania zakresu powiadomienia. Zamiast obiecywać analizę przyczyn (root cause) w krótkim czasie, co jest trudne do dotrzymania, dostawcy powinni skupić się na przekazaniu faktów o samym zdarzeniu i podjętych krokach naprawczych. Takie podejście pozwala uniknąć paraliżu negocjacyjnego i chroni startup przed nieprzemyślaną odpowiedzialnością prawną.



