W Korei Południowej doszło do poważnego wycieku danych osobowych uczestników delegacji państwowej, która w czerwcu podróżowała do Belgii, Włoch i Francji. Plik zawierający listę pasażerów był dostępny w internecie od początku czerwca i pozostawał publiczny przez wiele miesięcy.
Wyciek objął 168 osób, w tym prezydenta, pierwszą damę, dyplomatów, ochroniarzy oraz dziennikarzy. Skradzione informacje to m.in. nazwiska, stanowiska, daty urodzenia oraz szczegółowe dane paszportowe. W związku z incydentem resort dyplomacji podjął decyzję o wydaniu nowych dokumentów wszystkim poszkodowanym.
Obecnie trwają dochodzenia mające na celu ustalenie okoliczności zdarzenia. Władze traktują sprawę jako wyciek danych, a nie bezpośredni atak hakerski, choć nie wykluczają udziału osób trzecich. W ramach procedur bezpieczeństwa przeprowadzana jest kontrola techniczna komputerów oraz skrzynek e-mail wykorzystywanych podczas przygotowań do wizyty.



