Artykuł analizuje proces komunikacji po incydentach bezpieczeństwa, wskazując, że pierwsze raporty o wyciekach danych często różnią się od ostatecznych ustaleń. Na przykładach japońskich firm Seicomart oraz Times Car autor pokazuje, jak zmieniają się liczby ofiar i zakres skradzionych informacji w miarę postępów śledztwa.
Analiza przypadków dowodzi, że początkowe szacunki dotyczące liczby dotkniętych kont mogą ewoluować, a zakres danych (np. zdjęcia dokumentów tożsamości) może okazać się znacznie szerszy, niż zakładano. Ważnym aspektem jest również to, że incydenty dotyczą nie tylko obecnych klientów, ale także osób, które dawno zakończyły współpracę z firmą.
Autor podkreśla, że małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP) powinny przygotować procedury uwzględniające nie tylko techniczne aspekty ochrony, ale także zarządzanie informacją o byłych klientach. Kluczowe jest ustalenie, jakie dane są przechowywane, w jakim celu i jak dotrzeć do osób, które nie są już aktywne w systemie.
Zaleca się również, aby firmy nie polegały wyłącznie na dostawcach usług zewnętrznych, lecz wspólnie z nimi doprecyzowały podział ról, uprawnienia administratorów oraz ścieżki powiadamiania o nieprawidłowościach. Przygotowanie powinno obejmować także decyzje o ewentualnym wstrzymaniu operacji biznesowych w trakcie trwania ataku.



