Japoński gigant medialny Nikkei, znany z publikacji takich jak Financial Times, poinformował o wycieku danych obejmującym ponad 1,8 miliona rekordów. Do incydentu doszło w wyniku wykorzystania skompromitowanych poświadczeń do uzyskania dostępu do usługi chmurowej używanej do rozwoju systemów.
Z całości skradzionych danych około 1,68 miliona rekordów zawierało informacje, których nie można bezpośrednio powiązać z konkretną osobą. Jednak 150 tysięcy rekordów zawierało wrażliwe dane osobowe, takie jak imiona, nazwiska, adresy, numery telefonów i daty urodzenia, a kolejne 120 tysięcy zawierało adresy e-mail. Firma zapewniła, że dane kart kredytowych nie zostały przejęte.
Nikkei natychmiast unieważnił skompromitowane poświadczenia i powiadomił odpowiednie organy regulacyjne. Do 16 października nie stwierdzono dowodów na nieuprawnione wykorzystanie tych danych. Jest to kolejny incydent w historii firmy, która niespełna rok temu zmagała się z atakiem na konto w aplikacji Slack.



