Fundacja Internet Freedom Foundation (IFF) podniosła alarm w związku z incydentem naruszenia danych w indyjskim banku SBI. Organizacja kwestionuje brak jasnych informacji na temat tego, czy klienci, których dane mogły zostać przejęte, zostali o tym fakcie poinformowani.
Według doniesień incydent może dotyczyć 375 tysięcy rekordów oraz ponad 2,7 tysiąca dokumentów. IFF domaga się szczegółowego wyjaśnienia, czy w wycieku znalazły się wrażliwe dokumenty tożsamości, takie jak Aadhaar, PAN czy paszporty.
Grupa praw cyfrowych przedstawiła pięć kluczowych postulatów. Bank powinien niezwłocznie powiadomić poszkodowanych wielokanałowo, uruchomić infolinię oraz ujawnić skalę i charakter wycieku, w tym rolę zewnętrznych dostawców lub agentów.
Organizatorzy apelują również do organów regulacyjnych o wprowadzenie sztywnych terminów powiadamiania o naruszeniach. Postulują, aby indyjskie ministerstwo i bank centralny wyegzekwowały przepisy o ochronie danych osobowych jeszcze przed pełnym wejściem w życie nowych ustaw.



