Doszło do ogromnego wycieku danych z systemów firmy MyDr, która obsługuje tysiące placówek medycznych. Przestępcy skopiowali ponad 2 TB plików, zawierających numery PESEL, dane kontaktowe oraz wrażliwe informacje o receptach i stanie zdrowia pacjentów. Skala incydentu może objąć nawet 15 tysięcy placówek medycznych.
W związku z naruszeniem, poszkodowani mogą dochodzić roszczeń na drodze cywilnej na podstawie art. 82 RODO. Kluczowe znaczenie ma orzeczenie TSUE, według którego sama obawa przed nieuprawnionym wykorzystaniem danych może być uznana za szkodę niemajątkową. Choć w Polsce takie pozwy są rzadkością, jeden pacjent już skierował sprawę do sądu.
Urząd Ochrony Danych Osobowych prowadzi kontrolę w MyDr, sprawdzając zabezpieczenia techniczne i ocenę ryzyka. Placówki medyczne, jako administratorzy danych, mają obowiązek zgłaszać naruszenia w ciągu 72 godzin od wykrycia problemu. Eksperci ostrzegają, że skradzione dane mogą posłużyć do bardzo wiarygodnego phishingu, szczególnie wymierzonego w seniorów.



